Leszek Koścień – wspomnienie

25 sierpnia 2026 roku, odszedł instruktor pilot, Przyjaciel wielu z nas, nauczyciel  – Leszek Koścień.

Związany z Aeroklubem Warmińsko – Mazurskim w Olsztynie od……. zawsze. Bez zbytniej przesady i bez popadania w skrajności, można powiedzieć  iż stanowił On od lat 80 – tych XX wieku trzon klubowej i szkoleniowej działalności olsztyńskich pasjonatów latania.

Sam, będąc absolwentem ART w Olsztynie, kierunku agrolotnictwo, mógł wybrać zupełnie inną, prostszą, a przy tym bardziej popłatną drogę lotniczej kariery. Pozostał na szczęście dla wielu z nas w naszym Klubie.

Stał się tym Kimś, kim chce zostać wielu, a dane jest to tylko  niewielu – nauczycielem, wzorcem postępowania i latania, organizatorem szkoleń lotniczych, doskonałym znawcą techniki lotniczej i Przyjacielem.

Leszek był doskonałym pilotem samolotowym i szybowcowym.

Ale nie pilotem spełniającym własne, egoistyczne marzenia o lataniu. Nie kimś kto pracę w Klubie traktował jako najwygodniejszą możliwość utrzymania bliskich i pozyskiwania pieniędzy. Nie był po prostu pracownikiem klubu, jednym z szefów, instruktorów czy pilotów.

Leszek był KLUBEM, a Klub bym Leszkiem.

To właśnie On, w trudnym okresie początku lat 80-tych XX wieku, stał się tym kimś, kto skupił wokół siebie wszystkich „pozytywnie lataniem zakręconych”. Dzięki Jego talentom organizacyjnym, ciężkiej pracy własnej, a także osobistemu zaangażowaniu, nie tylko w organizację działalności lotniczej Klubu (był wtedy Szefem wyszkolenia), Aeroklub Warmińsko – Mazurski w Olsztynie okrzepł w nowej rzeczywistości gospodarczej.

To właśnie Leszek wyznaczał i wskazywał kierunki działania, cele które można osiągnąć dzięki pracy własnej bez oglądania się na innych. W tamtych  czasach wielu wątpiło że tak można, że to może się udać jednak wielu skupiło się wokół Leszka i osiągnęło założone cele.

To właśnie wtedy w Aeroklubie pojawiła się nowoczesna wyciągarka szybowcowa. Wyciągarka, która stanowiła dowód, iż kierunek działań obrany przez Leszka Kościenia we współpracy z młodymi, zaangażowanymi pilotami daje doskonałe rezultaty.

Ówczesny Zarząd nie mógł tego nie zauważyć, dlatego powołał Leszka Kościenia na stanowisko dyrektora Klubu. Los, który jak twierdzi  Ernest Kellogg Gann  „jest myśliwym” sprawił, iż funkcję tą Leszek sprawował krótko, za krótko. Ze względów zdrowotnych musiał odejść z Klubu i rozpocząć leczenie.

Ale gdy tylko mógł powrócić do pracy, natychmiast wrócił. Oczywiście do swojego ukochanego Klubu.

Poświęcił się całkowicie szkoleniu lotniczemu. Organizował, szkolił teoretycznie i praktycznie w powietrzu wielu z dzisiejszych pilotów szybowcowych i samolotowych. Miał niewątpliwie dar, tak rzadko spotykany dar przekazywania wiedzy teoretycznej, ale i wyrabiania umiejętności i nawyków pilotażowych. Wielu z Jego uczniów czy potem pilotów, latało także z innymi instruktorami, ale i tak zawsze w trudnych dla siebie chwilach wracało do Leszka. Wszyscy wiedzieliśmy, że On znajdzie dla nas czas, wytłumaczy, nauczy, pomoże uwierzyć w siebie i w swoje umiejętności.

W nauczaniu praktycznym ciągle mówił. Jak poprawić, co poprawić, jak obserwować, jak reagować. Zawsze miał rację. Choć był bardzo wymagający i nie tolerował najmniejszych uchybień, nigdy nie mógł narzekać na brak chętnych do nauki latania właśnie z Nim. Pracował bardzo dużo, zawsze na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. Wiele wymagał od nas, ale jeszcze więcej od Siebie.

Był wszędzie, na starcie, w szybowcu, w samolocie, na sali wykładowej.

Jak gdyby tego było mało, był pilotem samolotu holującego, organizatorem zawodów samolotowych i szybowcowych.

Ciągle nas uczył, ciągle poświęcał Swój czas, byśmy mogli latać lepiej i bezpieczniej.

Każdą Jego uwagę, każdą Jego wątpliwość co do naszych umiejętności przyjmowaliśmy z pokorą i pewnością, że to Leszek ma rację.

I tak było.

Nie dzielił pilotów na lepszych i gorszych. Bardziej lub mniej sytuowanych. Mogących mniej lub tych, którzy mogą więcej.

Gdy omawiał loty, gdy przekazywał wiedzę wszyscy wokół milkli i uważnie słuchali. Brzmi niewiarygodnie, ale tak było. Gdy zalecał loty metodyczne, nakazywał powtórkę ćwiczenia, a czasami – bo i tak się zdarzało, wcale nie rzadko – robił zainteresowanemu przerwę w lataniu i dodatkowe egzaminy, wszyscy wiedzieliśmy, że to On ma rację, nie my.

Nie oznacza to, że nie psioczyliśmy, nie złościliśmy się, ale po namyśle i tak we własnych myślach przyznawaliśmy rację Leszkowi.

Powtórzę raz jeszcze – Leszek był Klubem, a Klub był Leszkiem.

Nawet wtedy gdy sam podjął decyzję, że odchodzi z latania, nie odszedł od nas. A my nie odeszliśmy od Niego.

Każdą wątpliwość czy brak dostatecznej wiedzy lub doświadczenia konsultowaliśmy właśnie z Nim. A On zawsze był gotów by nam pomóc. Często przyjeżdżał na lotnisko … na czarną kawę, porozmawiać, zawsze pełen uśmiechu i ciepła, z masą opowieści, miał czas dla każdego. Znali go wszyscy, od emerytowanych pilotów po najmłodszych uczniów.

Teraz nasz Leszek – przyjaciel i nauczyciel – odszedł.

Niektórzy twierdzą, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Ale Leszka i Jego autorytetu jakim cieszył się wśród nas, nie zastąpi nikt.

Wszyscy piloci samolotowi, szybowcowi, wszyscy instruktorzy i dyrektorzy Aeroklubu, Leszkowi zawdzięczają bardzo wiele.

Leszku, jesteśmy Ci wdzięczni że pozwoliłeś nam skorzystać ze znacznej części swojego życia, wiedzy i umiejętności.

Jesteśmy Ci wdzięczni, że byłeś wśród nas, a nam pozwoliłeś być ze Sobą.

Spoczywaj w Pokoju.

 

POZOSTAŁE AKTUALNOŚCI

Żegnamy Leszka Kościenia

Z wielkim żalem i głębokim smutkiem informujemy, że zmarł Leszek Koścień. Trudno sobie wyobr...

AeroKIDS

Aeroklub Warmińsko-Mazurski razem z Realkids zrobił pierwszy, wyjątkowy krok w stronę najmłodsz...